Kiedy człowiek staje się dorosły?
Do dziś zachowało się nagranie z moich czwartych urodzin. Mówiłam wtedy: " Jak będę dorosła, to będę jak mama i tata. Pić kawę i palić papierosy".
Mając lat naście na każdym kroku powtarzałam "Mamo! Tato! Ja już jestem (prawie) dorosła. Mogę robić, co chcę! "
Dziś o krok od 30-tki zaczęłam się zastanawiać jak to z tą dorosłością jest.
Czy jest jakiś magiczny próg w którym z dzieci/młodzieży przeskakujemy w dorosłość? Tak myk i już. Byłam dzieckiem jestem dorosła. Czy to jest jakaś data w kalendarzu? Czy jakiś etap w życiu?
Najpierw dążymy do 18tki. Już. I co? I w cale nie czujemy się inaczej. OK! Mogę kupić piwo, wino, wódkę. Pokażę dowód i otwiera mi się brama. Ale to że jestem pełnoletnia oznacza, że jestem dorosła?
A może Matura? Zdana całkiem nieźle. Mogę wybierać, co chcę dalej. Wybrać kierunek studiów. Pójść dalej.
A może moment wyprowadzki od rodziców? Zamieszkania z chłopakiem/ partnerem?
Pierwszy dzień w pracy? A czemu akurat pierwszy, może jak już zasiedziałam w jednym biurze na jednym krzesełku, wpadłam w rutynę. To już?
Może ślub?
Może dzień w którym urodziła się moja córa? Teraz już nie jestem odpowiedzialna tylko za siebie, ale także za nią...
Czy któryś z tych momentów jest przejściem granicy? Wskoczeniem na półkę dorosłych?
Moim zdaniem każdy z tych momentów jest naszą drogą w dorosłość. Swoistą wyprawą, którą rozpoczynamy z dniem narodzin. Ucząc się pierwszych uśmiechów, gestów. Z pierwszym krokiem. Pierwszym dniem w szkole, pierwszą i każdą kolejną miłością. Z każdym doświadczeniem wchodzimy w dorosłość. Ucząc się odpowiedzialności za siebie i za innych. Czasem wydaje nam się, że już rozgościliśmy się w niej na dobre, że już nic nas nie zaskoczy. Ale w każdej kolejnej chwili możemy znów poczuć się małą niedoświadczoną dziewczynką, która potrzebuje wsparcia i opieki i wcale a wcale nie czuje się dorosła. Niezależnie od metryki.
Dziś znów poczułam ochotę, aby zacząć pisać. Nie o gotowaniu. Nie o podróżowaniu. A raczej nie tylko! Będę pisać o sobie. O swoim każdym dniu wchodzenia w dorosłość. O zderzaniu z rzeczywistością. O tym co mnie cieszy i o tym co frustruje. O tym co pochwalam, co lubię i mi się podoba oraz o tym co doprowadza mnie do furii.
Będę pisać o moim nowym życiu, które w ciągu jednej minuty wywróciło się o 180 stopni. Czy wtedy stałam się dorosła? A może zaczęłam się taka stawać? Może ten blog pomoże odnaleźć odpowiedź na to pytanie.
Na dobry początek zdjęcie mojej inspiracji ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz