czwartek, 15 października 2015

Rozmawialiśmy o...

Rok temu z moim R. rozmawialiśmy, tak rozmawialiśmy, a nie planowaliśmy. Plan zakłada realizację. Rozmowa może doprowadzić do planu, a może być tylko paplaniną, gdybaniną.

Tak więc rok temu z moim R. rozmawialiśmy o ślubie, że może już pora, że może latem 2016.

Rozmawialiśmy również o mieszkaniu, że trzeba by kupić, a może dom wybudować. Ale jak to zrobić nie mając gotówki, a kredyt taki niepewny.

Kolejnym z tematów były dzieci. Bo tak oboje ich chcemy. Ale czy już? Przecież ślub, mieszkanie, praca... Zawsze powtarzałam, że koniecznie przed 30. R. się śmiał że tak wyliczymy, żeby przed 30 zaskoczyć. Miesiąc? Tydzień? Mamy czas.

Rok temu zaczynałam nową pracę. Nic specjalnego. W trakcie nawet bywałam na rozmowach w innych miejscach. Także w tym wymarzonym. Planowanym od dłuższego czasu. Rok temu także negocjowałam zmianę umowy w pracy starej. Szukałam najlepszego rozwiązania na najbliższych kilka lat lawirowałam, próbowałam, próbowałam zagrzać miejsce.

Jeśli w tamtych dniach ktoś powiedziałby mi, że za rok będę siedziała na kanapie we własnym mieszkaniu z dzieckiem przy piersi i mężem przy boku postukałabym się w głowę.

A jednak. Los zaplanował za nas. Dziś jesteśmy rodzicami trzymiesięcznej ślicznotki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz